poniedziałek, 4 listopada 2013

Jak Magdalena lekarzem została...

Niedługo wyjazd, ale podskórnie czuję, że nasze urocze San José nie chce nas stąd puścić. Oj, nie tak prędko... Jakieś dwa tygodnie spędziłyśmy na walce z anginowym paciorkowcem i zbyt wiele chłonącymi węzełkami... Cóż, i tak się zdarza. Wizyta w aptece była nieunikniona, więc udałyśmy się do pierwszego lepszego farmaceutycznego przybytku... Ja poszłam na pierwszy ogień, i to był błąd... DUŻY błąd...

  • Co dolega?
  • Migdały, węzły chłonne, gardło, gorączka, katar, zatoki...

Tak sobie wymieniam co mnie boli, a pan farmaceuta zaniepokojony widokiem każe mi usiąść na krześle, po czym biegnie na zaplecze po stetoskop (to to urządzenie do słuchania m.in. serducha) i z hollywoodskim uśmiechem oznajmia, że zaraz mnie zbada (jeszcze nie widziałam apteki, w której farmaceuta bada chorych). Nie wiem, czy kierowała nim chęć pomocy mojemu biednemu organizmowi czy po prostu tak się ucieszył na widok białej pacjentki, że chciał koniecznie sprawdzić czy standardy budowy ludzkiego ciała są uniwersalne na całym świecie. Mniejsza z tym, jakoś przeżyłabym ten dramat gdyby nie fakt, że apteka znajduje się na skrzyżowaniu, ma 2 wejścia i w zasadzie człowiek czuje się tak jakby stał na zewnątrz a nie w środku apteki. Jak nie każe mi się rozbierać...
A wszyscy dookoła zadowoleni: aptekarz, który już prawie mnie osłuchuje, jego asystentka też chce zobaczyć „białego”, nawet Magdalenka się cieszy na to przedstawienie i już wyciąga aparat, żeby wszystko uwiecznić na zdjęciach i włożyć do archiwum wolontariatu... Co to to nie... Podziękowałam grzecznie za badanie i poprosiłam o jakieś leki, tak „na oko”. No i dostałam 4 antybiotyki, ale co ważne – skuteczne!

Magdalena zrezygnowała z „mojej” apteki i po leki dla niej poszłyśmy do innej. Oczywiście z kupnem antybiotyków nie było problemu, ale już rachunek z receptą wypisuje sam... pacjent. Tak, to nie żart, należy wpisać swoje imię i nazwisko w miejscu, które podpisuje lekarz, a nazwy leków i koszty uzupełnia farmaceuta. Bezproblemowo, na podstawie własnych przemyśleń i wywiadu wydaje się antybiotyki, nawet bardzo silne, bez badania. Jak leczenie, to tylko w Ekwadorze! :)

                                                                                          Agnieszka (Inés)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz