niedziela, 4 sierpnia 2013

Halo, tata?

San José de Raranga wśród okolicznych wiosek słynie z najczęstszych w tym regionie nielegalnych migracji do Stanów Zjednoczonych. Niemal 70% dzieci ma przynajmniej jednego z rodziców w „ziemi obiecanej’’ który wyjechał tam za chlebem i aby zapewnić swoim dzieciom lepsze życie. Owszem, często zdarza się, że ludzie ci przesyłają do swoich rodzin zarobione pieniądze, ale są też tacy, którzy zapominają o swoim południowoamerykańskim pochodzeniu. 

http://obsession.nouvelobs.com

Dzieci uczęszczające do nas na zajęcia rzadko wspominają swoich rodziców-migrantów, nie znają ich dobrze, albo wcale, a jeśli już to wiedzę czerpią z opowiadań innych członków rodziny. Tęsknota tych dzieci jest ogromna, i żadne zasoby materialne nie są w stanie wynagrodzić im straty uczuć rodzicielskich…

Jenny, 13 lat
Jej tata wyjechał nielegalnie do Stanów Zjednoczonych kiedy mama była z dziewczynką w ciąży. Nie zna taty prawie wcale, jedynie z rzadkich nieregularnych rozmów telefonicznych. Z pomocą przyszła nam technologia, która, jak na niewielką wioseczkę, jest dość dobrze rozwinięta. Założyliśmy Jenny konto na Facebooku, aby ta mogła poszukać tatę i zobaczyć jego zdjęcia, a także nawiązać kontakt mailowy. Tylko co napisać tak naprawdę obcemu mężczyźnie? Dłuższą chwilę trwało, aż napisaliśmy: Cześć Tato, tu Jenny, jestem Twoją córką. Bardzo Cię kocham i tęsknię…

Miguel, 10 lat
Chłopak nie widział taty 3 lata, a jego bracia bliźniacy wcale. Chłopcy nie mają z nim żadnego kontaktu. Miguel w tym roku przystąpił do Pierwszej Komunii Św. i bardzo zależało mu, aby tata mógł zobaczyć zdjęcia z tej ważnej uroczystości. Nie ma adresu mailowego taty, ani konta na żadnym portalu społecznościowym. Znaleźliśmy więc tatę Miguela poprzez własne konto facebookowe i wysłaliśmy zdjęcia. Na odpowiedź czekamy do dzisiaj…

Gabriela, 17 lat
To już dorosła dziewczyna, wychowuje się w 5-osobowej rodzinie alkoholowej i przemocowej. Jej rodzice są biedni. Często przychodzi do Fundacji opatulona szalem ze względu na pobicie przez tatę, który nie oszczędza całej rodziny. Jednak na pytanie czy wolałaby, aby jej tata wyjechał, przysyłał zarobione pieniądze, co też wiązałoby się ze spokojnym życiem domowym, odpowiedziała: nie chcę mieć taty na odległość, wolę go mieć takiego jakim jest, niż wcale. Chcę go znać i na swój sposób kochać.

No właśnie, co jest lepszym rozwiązaniem:  spokojne życie domowe w niepełnej rodzinie czy w biednej, czasem dysfunkcyjnej, ale za to pełnej rodzinie?


                                                                                             Agnieszka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz