czwartek, 25 kwietnia 2013

Sojowa ewangelizacja

I tym razem nie będzie o dzieciach. Ale za to będzie o mleku, Panu Bogu i Jego miłości do ludzi. Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Z góry zaznaczam, że jestem w 100% pewna, że niniejsza „akcja ewangelizacyjna” nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką. Zresztą, ma czy nie ma – jestem pełna podziwu dla pomysłodawcy!:)


Było to jeszcze za „starych” czasów pracy w Ventanas. Oj, starych jak świat. Wybrałyśmy się z wolontariuszką Moniką na zakupy do niewielkiego marketu. Coś tam pakujemy do koszyka i wtem Monia mówi:

- Ale napiłabym się mleka sojowego! Jeeeej, jak ja dawno nie piłam mleka sojowego!
- No to kupmy! - proponuję.

No i szukamy po regałach z nabiałem mleka z soi - nie ma. Tu nie ma, tam nie ma, przy kasach nie ma.
........ szukamy dalej......... przy tosterach nie ma.......... biegniemy do półek ze słodyczami.......... nie ma........ prędko do wędlin....... nie ma......... stoisko z zabawkami....... nie ma......... nie ma....i.....nie ma, nigdzie nie ma! Mleka sojowego brak, jak to w ogóle jest możliwe?! Przecież my potrzebujemy mleko sojowe!

Szukamy.... szukamy.... szukamy.... i.... jest!! Jest mleko sojowe, proszę Państwa! Tak, mleko sojowe cierpliwie na nas czekało dzieląc półkę z keczupami o wdzięcznej nazwie Doña Juanita (tłum. Pani Janeczka). To nie żart! Sięgam po 0,5-litrową buteleczkę białego płynu przygotowanego domowym sposobem (butelka zakręcona niefabrycznie, z etykietką drukowaną na sprzęcie domowym) i napatrzeć się nie mogę!


Treść etykietki:

Mleko sojowe (po hiszp.)
Nowe Życie (po ang.)
numery...
numery...
Tel. kom. 099890547 – Tel. dom. 052785225
Cena: $1,00...........
Pamiętaj Bóg cię kocha

To prawda, Bóg jest wszędzie, ale nie sądziłam, że w tak prozaicznych sprawach jak mleko sojowe również! Czy według producenta mleka mam pamiętać o obietnicy Bożej miłości z powodu rychłej śmierci na skutek wypicia owego mleka (na wszelki wypadek podano numery telefonów, ale czy do producenta czy na pogotowie?)? Czy po prostu po wypiciu mleka otrzymam Nowe Życie (jak zapewnia „producent”), a tym samym Bóg/bóg mnie pokocha? I to za dolara! Za jednego małego dolca pokocha mnie Bóg/bóg! Zagadka to dla mnie niepojęta.
Biorąc pod uwagę ogromną liczbę pojawiających się jak grzyby po deszczu różnorakich sekt w Ekwadorze założyłam, że ten zupełnie nowatorski sposób pozyskiwania nowych członków, jakim jest produkcja spożywcza to dzieło kolejnej maleńkiej sekty. Widziałam już ewangelizację na ulicach miast, ewangelizację poprzez zachęcanie do czytanie fachowej literatury religijnej, ale z mlekiem wyborczym spotkałam się pierwszy raz...

A post ten dedykuję Monice, która wypiła butelkę ów mleka do dna i... żyje do dzisiaj! Na szczęście nie zadzwoniła pod podany numer telefonu i nie wpadła w sidła żadnej sekty. Ba, jestem pewna, że Pan Bóg ją kocha (Ten, w którego wierzymy), i to nie dzięki mleku niewiadomego pochodzenia.

NA ZDROWIE! WITAMY W EKWADORZE!:)

No dobrze, następnym razem będzie o poważniejszych sprawach, obiecuję!:)

                                                                                                                                                        Agnieszka

1 komentarz:

  1. Bog cie kocha, fajne i typowe w Ecu.
    Koczis

    OdpowiedzUsuń