sobota, 13 kwietnia 2013

Kim będziesz? Weterynarzem!


Jeden z naszych wolontariuszy, jakiś czas temu, opisał w swoim poście jakie przerażenie, ale też współczucie, wywołał w nim obrazek jednego z młodszych dzieci, które narysowało miejscowy sklep w postaci kraty. Szczerze wtedy przyznałam, że we mnie ten obrazek nie wywołał takich emocji. Tutaj wszystkie sklepy tak wyglądają, więc dziecko odwzorowało tylko rzeczywistość. Jednak później „dopadły” mnie drobne wyrzuty sumienia. Myślałam: czemu mnie to nie rusza? Nie mam serca? Jestem robotem?


Na ostatnich zajęciach z rysunku, poprosiłam dzieci, żeby zastanowiły się, kim chciałyby zostać w przyszłości. W Polsce po takim pytaniu dzieci natychmiast zaczynają się przekrzykiwać: LEKARZEM!!! STRAŻAKIEM!!! PIOSENKARKĄ!!! Tutaj wywołało to konsternację, uparcie powtarzane: „No se”, czyli „nie wiem”, a w końcu zniechęcenie. Jeden z chłopców postanowił pomalować całą kartkę na czarno. Gdy zapytałam, dlaczego chce tak zrobić, odpowiedział, że on nigdy nie zastanawiał się nad tym, kim chciałby być, a czarna kartka najlepiej oddaje jego myśli i nastawienie do zadanego tematu. Inne dzieci bardzo długo siedziały nad pustą kartką. Dopiero moje zachęcanie i podpowiedzi typu: „Może chciałbyś zostać piłkarzem?”, zmobilizowały je do pracy. Tylko kilkoro dzieci nie potrzebowało mojej pomocy. Czekałam cierpliwie aż skończą, a następnie obejrzałam ich rysunki. Jedna z dziewczynek namalowała ogródek, w którym chciałaby pracować. Inne dziewczynki przedstawiły siebie w roli matek, rysując swojego przyszłego męża, dzieci i dom.  Wszystkie te plany na przyszłość wydają się być bardzo rozsądne i prawdopodobne, zważywszy na to, w jakich warunkach te dzieci muszą żyć. Ale właśnie! To są wciąż jeszcze dzieci! Ich marzenia, plany powinny być PONAD przyziemność dorosłych. Czy to nie jest urocze, gdy mały szkrab opowiada o tym, jak zostanie lekarzem, jak i kogo będzie leczył, wcale nie zdając sobie sprawy z tego, że medycyna jest bardzo trudna, studia kosztowne, a praca lekarza bardzo wymagająca? To są już przyziemne ograniczenia, które męczą i osaczają świat dorosłych. Z tego też powodu, dorośli często nie potrafią już marzyć jak dzieci. Jeżeli już tkli się jakieś marzenie w ich sercach, to jest ono bezpieczne, wyważone, rozsądne i prawdopodobne. Skąd więc u moich ekwadorskich dzieci taka przyziemność? Czyżby to trudne warunki życia były tego przyczyną? A może rodzice, którzy szybko i ostro sprowadzają swoje dzieci na ziemię, gdy tylko troszkę i czasem odpłyną w świecie fantazji? I gdy tak zastanawiałam się nad tym, podeszła do mnie dziewczynka, która skończyła rysować jako ostatnia. Pokazała mi swoją pracę i wyjaśniła, że na rysunku znajdują się: kot, żółw, ona i jej przyszły gabinet weterynaryjny. Zapytałam więc, czy chciałby zostać weterynarzem, a ona odpowiedziała, że tak. Boże, ale się ucieszyłam! (To było aż dziwne;p) Nie przesadzę, gdy napiszę, że zachwyciłam się tym rysunkiem. Więc jednak, dzieci wciąż potrafią tu marzyć i uciekać od okropnej przyziemności ograniczeń i przeszkód, a ja nie jestem robotem i mam serce, bo chyba się troszkę wzruszyłam;) 

                                                                                                                                         Magdalena chiquita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz