niedziela, 13 stycznia 2013

Wilki nie jedzą baranków Bożych

Razem z wolontariuszkami Moniką i Magdą przyjechałyśmy do San José de Raranga (filia Fundacji), aby pożegnać wolontariuszy z Czech i przejąć ich obowiązki. Z tej okazji mieszkańcy wioski przygotowali ognisko, aby pożegnać Aneżkę i Patrika, a także przywitać i trochę poznać nas.
Podczas ogniska rozmawiałyśmy i bawiłyśmy się z dzieciakami w chowanego, potem tworzyliśmy wspólnie śmieszne zdrobniałe imiona: Monchito (od Mónica), Inesito (od Ines), Magdelito (od Magdalena), Anielito (od Ana) i wiele innych. Śpiewaliśmy też kolędy przy akompaniamencie gitary. 

 
Ale najciekawsza z całego programu była dyskusja dwóch dziewczynek z Moniką. Przy wielu różnicach kulturowych czy społecznych okazuje się, że dzieci na całym świecie są takie same – niewinne i ufne:
- Dziewczynki (Ana i Daysi): chodź, pobawimy się w chowanego (jest już noc i bardzo ciemno)
- Monika: ale ja się boję, bo jest ciemno
- Dziewczynki (Ana i Daysi): to Ty jesteś z diabłem?
- Monika: nie, dlaczego?
- Dziewczynki (Ana i Daysi): bo tylko z diabłem można się bać. A my przecież jesteśmy z Bogiem i dlatego się nie boimy. No i jesteśmy obok kościoła (dom parafialny gdzie mieszkamy i gdzie odbywa się fiesta). Więc nic nam się nie może st, bo jesteśmy blisko Pana Boga!
Inna sytuacja z tymi samymi dziewczynkami:
Dziewczynki żartem mówią:
- Zaraz przyjdzie wilk i nas zje!
Monika odpowiada:
- Niee, przecież wilki jedzą baranki, a my przecież nie jesteśmy barankami. 
Na to dziewczynki bardzo poważnie:
- Jak to nie, wszyscy jesteśmy barankami Bożymi!

                                                                                                                                                                               Inés