wtorek, 31 marca 2015

Ekwadorska Droga Krzyżowa

     Przepychamy się przez tłum ludzi zgromadzony po obu stronach ulicy, by zająć jak najlepsze miejsce. W głośnikach wciąż jeszcze słychać odbywającą się właśnie Mszę Świętą, później miejscowe radio, informujące, że procesja za chwilę się rozpocznie i będzie trwała około 4 godzin.


Słychać melancholijną melodię. To orkiestra rozpoczęła grać. W złotych koszulach, wolnym krokiem, jej członkowie wprowadzają cucuruchos, czyli „kapturowców”. Osoby kroczące boso, czasami skute łańcuchami, w długiej fioletowej lub purpurowej szacie. To anonimowi grzesznicy, ukrywający swoje oblicza pod wielkim kapturem z dwoma otworami na oczy, dla tych, którzy nie znają tej tradycji, przywołujących jedynie na myśl członków Ku Klux Klanu. Przywdziewanie tychże szat sięga jeszcze czasów średniowiecza. Sanbenito było strojem pokutniczym grzesznika skazanego przez inkwizycję. Obecnie szaty męczennika może przywdziać każdy, kto chce odpokutować za swoje grzechy.


    Ludzie obserwujący procesję śpiewają i modlą się. Niezręcznie jest robić tu zdjęcia. Mistyczna atmosfera powoli udziela się również i nam. Biczujący się pokrzywami lub sznurem męczennicy przerażają. Za nimi kroczą Jezusowie z ogromnymi, ciężkimi krzyżami. Odnosi się wrażenie, że wcześniej musiał zostać ogłoszony konkurs na największy krzyż. Niektórzy mają peruki w kolorze blond, dzięki temu wyglądają jak Syn Boży rodem z hollywoodzkiej produkcji. Inni zakładają koronę cierniową, a ich obolałe plecy biczują Rzymianie kroczący tuż za nimi. Spoceni i zmęczeni ledwie już niosą swoje drewniane „grzechy”. Czasami ktoś podejdzie, aby pomóc. Jezusowie muszą zatrzymywać się co kilka kroków, aby złapać oddech lub otrzymać kolejne baty od żołnierza obok. Mroczny klimat potęguje ponura melodia grana przez idącą tuż za nimi orkiestrę.


    Ale to nie koniec naszych mąk. Zbliżają się właśnie cucuruchos na barkach dźwigający ciężką, drewnianą belkę obwiązaną kolczastym drutem, cierniami róż lub pokrzywami. Po ich plecach spływają strużki krwi. Inni biczują się łodygami róż. Nie możemy zobaczyć grymasu bólu na ich twarzach, które skryte są pod długimi kapturami. Niektórzy z nich niosą obrazy reprezentujące świętych, małe drewniane krzyże, wizerunki przedstawiające Jezusa. Obok nich spacerują również mali grzesznicy – dzieci. Na koniec naszym oczom ukazują się płaczące Magdaleny przywdziane w długie, fioletowe szaty i „firanki” zasłaniające ich twarze. W dłoniach trzymają krzyże, różańce lub chusteczki. Następnie do procesji dołączają ludzie z tłumu, którzy również chcą przejść drogę krzyżową. Policja pilnuje porządku i uspokaja rozemocjonowanych wiernych. My w tym czasie cichutko oddalamy się. Na dzisiaj nam wystarczy.   

                                                                       Magdalena Kolatowska

Autorzy zdjęć:
Magdalena Kolatowska i Paweł Drąg

poniedziałek, 29 września 2014

FU SHEN FU w Orzeszu!

Tutaj też byliśmy!:) W miniony piątkowy wieczór zawitaliśmy do Miejskiego Ośrodka Kultury w Orzeszu, aby opowiedzieć troszkę o działalności Fundacji Fu Shen Fu, a także kulturze i zwyczajach Ekwadoru. I choć pogoda była pod psem, to w orzeskim domu kultury na ponad dwie godziny zaświeciło ekwadorskie słońce! Naprawdę! Nie zabrakło ciekawostek ani muzyki, a w korytarzach Ośrodka można było nacieszyć oko przepięknymi zdjęciami z Ekwadoru (autorstwa Magdy Mendrek), zwłaszcza twarzami dzieci (do 24. października). Jeśli i Państwo chcieliby, wnieść troszkę słońca w swoje struktury (domów kultury, szkół czy innych) lub obejrzeć film dot. Fundacji ("Dzieci Ventanas") prosimy o kontakt (w zakładce kontakt). 





Pierwsze warsztaty Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnego już za nami!

W minionym tygodniu w Nysie miało miejsce niesamowite spotkanie - pierwsze warsztaty misjologiczne, które, miejmy nadzieję, zaowocują nowymi powołaniami do służby wolontariackiej w krajach rozwijających się. Spotkanie dla wolontariuszy i kandydatów zorganizował o. Mirosław Piątkowski - główny odpowiedzialny za formację wolontariuszy w Polsce. Program był napięty - wielu znakomitych gości związanych z misjami odwiedziło nyski dom Werbistów, aby przybliżyć tematykę misyjną, a także organizację wyjazdów czy współpracę z innymi ośrodkami. Byliśmy i my - Fundacja Fu Shen Fu w składzie: o. Jan Koczy i wolontariuszki: Magda i Agnieszka:) A kolejne warsztaty już w listopadzie, o szczegółach będziemy na bieżąco Was informować. Pozdrawiamy serdecznie!:)